Ubezwłasno- wolnienie. Fakty i mity
fot. pixabay.com, sxc.hu

O faktach i mitach dotyczących instytucji ubezwłasnowolnienia w Polsce oraz o tym, czego rodzice o niej nie wiedzą, gdy podejmują decyzję o ubezwłasnowolnieniu dziecka rozmawiamy z Moniką Zimą-Parjaszewską, prezeską Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną (PSONI), prawniczką, adwokatką, przewodniczącą Krajowej Rady Konsultacyjnej przy Ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, współprzewodniczącą Komisji Ekspertów ds. Osób z Niepełnosprawnościami przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Beata Dązbłaż: Czym jest ubezwłasnowolnienie i jak jest umocowane w polskim prawodawstwie?

Monika Zima-Parjaszewska: Jest umocowane bardzo mocno, bo jest uregulowane w Kodeksie cywilnym i to w jednym z pierwszych artykułów, w części ogólnej, co oznacza, że są to ogólne zasady funkcjonowania prawa cywilnego. A prawo cywilne to prawo rodzinne, zobowiązania, spadki, spółki handlowe, prawo gospodarcze. Ubezwłasnowolnienie pozbawia człowieka zdolności do czynności prawnych, do korzystania ze swoich praw, zaciągania różnych zobowiązań.

Kodeks cywilny pochodzi z 1964 r., ale ubezwłasnowolnienie było również we wcześniejszych przepisach prawa cywilnego. Już prawo rzymskie wprowadzało możliwość ograniczania zdolności do czynności prawnych, nie miały jej osoby, o których mówiło się „chore umysłowo”.

Obecnie Kodeks cywilny wymienia kategorie, nawet nie osób, a stanów, które mogą uzasadniać ubezwłasnowolnienie, tj. „choroba psychiczna, niedorozwój umysłowy lub inne zaburzenia psychiczne”, za które Kodeks cywilny uważa również „narkomanię i pijaństwo”. Niestety, język kodeksowy jest pejoratywny, niezgodny z obecnymi standardami terminologicznymi. Art. 13 Kodeksu mówi, że ubezwłasnowolnienie możliwe jest tylko wtedy, jeśli osoba ze względu na te medyczne przesłanki nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem. Dlatego że kategoria zaburzeń psychicznych jest duża, uznaje się, że może to dotyczyć np. osób chorujących na Alzheimera, demencję. Jednocześnie ludzie często uważają, że jak ktoś zagraża swojemu życiu lub życiu innych osób, to trzeba go ubezwłasnowolnić, nie wiedząc, że ubezwłasnowolnienie nie ma co do zasady znaczenia dla odpowiedzialności karnej. Ubezwłasnowolnienie oznacza jedynie ingerencję w sferę cywilną, dotyczy statusu cywilnego człowieka, czyli tego, że nie będzie on mógł oświadczać swojej woli i decydować za siebie.

 

W Polsce mamy ubezwłasnowolnienie częściowe i całkowite, czym się różnią?

Ubezwłasnowolnienie całkowite pozbawia osobę prawa do podejmowania czynności prawnych, co w praktyce oznacza, że funkcjonuje ona w sensie prawnym tak jak dziecko przed 13. rokiem życia, tzn. nie może zrobić absolutnie nic. Nie może pracować, nie może podpisywać umów, złożyć wniosku o orzeczenie o niepełnosprawności, czy też podpisać zgody na zabieg medyczny. Osoba całkowicie ubezwłasnowolniona nie może zawrzeć związku małżeńskiego, traci też władzę rodzicielską nad swoimi dziećmi. Może wprawdzie kupić sobie w sklepie gazetę czy pomidora, ale jeśli coś będzie kosztowało np. 50 zł, to jej opiekun prawny mógłby powiedzieć, że nie może ona tej czynności wykonać, gdyż to jest większa suma pieniędzy i to przekracza już zwykłe czynności dnia codziennego.

Ubezwłasnowolnienie częściowe jest trudniejsze do opisania. Oznacza ono, że osoba będzie miała ograniczoną zdolność do czynności prawnych, czyli trochę czynności będzie mogła podejmować, a trochę nie. Część ludzi uważa, że jest to lepsze rozwiązanie, ale w praktyce wywołuje ono mnóstwo problemów, gdyż są sfery, w których osoba częściowo ubezwłasnowolniona może zadziałać samodzielnie np. może podpisać umowę o pracę i może pracować, może dysponować swoim majątkiem, którego by się dorobiła. Ale gdyby chciała np. kupić mieszkanie, nie będzie mogła zrobić tego samodzielnie, jej kurator będzie musiał zatwierdzić taką czynność.

Osoba częściowo ubezwłasnowolniona może też dysponować przedmiotami, które są jej oddane do użytku. Dla porównania – osoba całkowicie ubezwłasnowolniania nie może pójść do sklepu i kupić sobie telefonu, podpisując jakieś zobowiązanie, natomiast osoba częściowo ubezwłasnowolniona może to zrobić, ale umowa byłaby „zawieszona”, bo musiałby zatwierdzić ją jej kurator. Jeśli on tego nie zrobi, umowa nie obowiązuje.

 
 
 
 
 
© 2014 - 2020  Wszystkie prawa zastrzeżone.  Grupa Emediaweb.pl