Słowa mogą zmienić świat
Słowa mogą zmienić świat
fot. Michał Awin

Jan Gawroński podejmuje coraz więcej interwencji, stając w obronie najsłabszych, działając na rzecz osób zależnych, niekomunikujących się samodzielnie. Jest najmłodszym, ale najbardziej rozpoznawalnym samorzecznikiem osób z autyzmem w Polsce.

Wielokrotnie wypowiadał się podczas ubiegłorocznego protestu w sejmie – w mediach i osobiście przed gmachem parlamentu. Na początku roku napisał list do Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, prosząc ją o spotkanie w sprawie środowiskowych domów samopomocy nowego typu D i E, przeznaczonych dla najbardziej zaburzonych osób z autyzmem i niepełnosprawnością sprzężoną. Tym samym sprawił, że o tej ważnej, ale tak „niemedialnej” sprawie, którą od lat zajmowała się tylko grupa aktywnych rodziców i działaczy, zaczęły mówić wszystkie media. Petycja „Nie zamykajmy dorosłych z niepełnosprawnością w czterech ścianach!” zyskała niemal 100 tysięcy podpisów.

2 kwietnia, w Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, Jan wraz z grupą przyjaciół będzie pod siedzibą Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, by wręczyć podpisy pani minister. Będą inne osoby z autyzmem, osoby z niepełnosprawnościami, rodzice i opiekunowie z całej Polski, wszyscy, którym sprawa leży na sercu.

 

Dorota Próchniewicz: Janku, jak chcesz się przedstawić Czytelnikom? Kim jesteś?

Jan Gawroński: Jestem Janek. Mam 13 lat. Na co dzień jestem samorzecznikiem. Robię dobre rzeczy w inicjatywach Autism Team, Jasna Strona Spektrum i Chcemy Całego Życia.

Co to znaczy „samorzecznik”?

Samorzecznik – po angielsku self-advocacy – to osoba, która wie, jakie są ważne potrzeby osoby z niepełnosprawnością. Ja używam autyzmu w życiu i trochę na nim się znam. Wiem, kiedy mi jest dobrze, a kiedy źle, wiem lepiej od mamy i nauczycieli. Robię słowa o autyzmie i ważne jest to, że pilnuję prawa. Jak ktoś popełnia błędy, to wtedy interweniuję.

Jaka była Twoja pierwsza interwencja?

Moja pierwsza interwencja, to interwencja do PKP w sprawie zniżek dla osób z niepełnosprawnościami. W internecie nie można było kupić biletu na pociąg dla Piotra, który też ma autyzm. Problemem było to, że trzeba było jechać na dworzec i stać w długiej kolejce do kasy. Kolejki są trudne dla osób ze spektrum autyzmu. Jest w nich dużo dotyku obcych ludzi. Napisałem list do PKP, żeby naprawili usterkę w internecie. I zakończyło się dobrze.

 
 
 
 
 
© 2014 - 2019  Wszystkie prawa zastrzeżone.  Grupa Emediaweb.pl